Monastère

Napaść w piwnicy Hrabiny

Bohaterowie po długich rozmyślaniach nad ciałem Rudolfa Brenstera i ciężko rannym Manfredem Hopperem w końcu zdecydowali się na owinięcie dogorywającego doradcę Ambasadora. Z niespodziewaną i nieświadomą pomocą przyszła do nich garbata i jednooka właścicielka kamienicy. Początkowo upierała się, żeby wejść do mieszkania malarza, ale została powstrzymana przez porucznika Željka Bojana Lukicia. Posłała nawet swojego wnuczka Callayo po karocę,

- Muszę porozmawiać z malarzem, jest mi winny pieniądze.
- On teraz nie może rozmawiać, zasłabł.
- Pijak jeden, puśćcie mnie do niego. Ciągle mu się to zdarza, w mordę mu trzeba dać i zaraz wstanie.

Wnuczek w istocie sprowadził pojazd zaprzęgowy, ale najwyraźniej doszło do poważnego nieporozumienia. Gdy ranny w przebraniu malarza został sprowadzony na dół, pod kamieniczką czekał wózek na ziemniaki. Jednoosiowy, zaprzęgnięty do starego, cuchnącego osła. No, ale jakby nie patrzeć, dało się na nim posadzić człowieka.

zdjecie_600_159590_woz.jpg

Podróż do lazaretu była spokojna, jeśli nie liczyć podejrzliwych spojrzeń przechodniów i urwanego koła. Stary Titus natychmiast przyjął rannego i w pośpiechu niemal zapomniał zapytać o imię osób, które doprowadziły rannego. Željko gładko zełgał, że jest niejakim Francisco z Kordu. Chociaż wzbudziło to pewne podejrzenia mężczyzny, bo agaryjskie pochodzenie porucznika jest wymalowane na jego parszywej twarzy, nie miał czasu na dłuższe wypytywanie.

Drużyna, nie zważając na swoje obdarte ubrania, natychmiast skierowała się na północ wyspy Lubra, gdzie oczekiwała ich Narcissa. Kapłanka pomimo zarzuconego na siebie płaszcza, ukrywającego niemal wszystkie jej wdzięki, dalej roztaczała wokół siebie przyjemną aurę otwartości i szczerości. Podziałała ona szczególnie na porucznika, który wyjawił jej znaczą część posiadanych przez bohaterów informacji. W zamian Narcissa powiadomiła ich, że Brenster najprawdopodobniej szpiegował Ambasadora na zlecenie Decabe, w którego posiadłości ma pracownię. Zasugerowała również, żeby nigdy nie zdejmowali z szyj srebrnych krzyży, które im wręczyła.

Aberald przypomniał, że oglądając mapy kanałów pod Kindle, widział wejście, którym prawdopodobnie można się przedostać do piwnic Hrabiny. Z tego co pamiętał znajdowało się ono na wschodnim krańcu parku Sarton, na północ od posiadłości Maude Harpburn. Spacer w tamtym kierunku zaprowadził piątkę obdartych mężczyzn na niewielki cmentarz z górującą nad całością niewielką, kamienną kapliczką.

Kapliczka, jakby na kogoś czekała, bo stała otworem. Środek był wyjątkowo mało imponujący i poza ołtarzem i kilkoma rzędami ław, nie było praktycznie niczego. No może poza włazem prowadzącym do podziemi… Kapitan Francis Selwe chyba zirytowany ostrożnością swoich towarzyszy, przy pomocy swojego lewaka sprawnie rozerwał kłódkę. Z podziemi powiało chłodem…

2087457.jpg

Pierwsze pomieszczenie napotkali dopiero po około siedemdziesięciu stopniach. Osiem kolumn podpierających strop po raz kolejny przypominało jakieś rybokształtne istoty. Z południowego korytarza dało się słyszeć niewyraźny szum wody. Tam też skierowała się drużyna i w następnym pomieszczeniu stanęła przed wąskim i niskim korytarzykiem, z którego to dochodził ten dźwięk. Podziemna rzeka?

Andrew_Paul_Brooks_river.jpg

Krótka przeprawa wzdłuż rzeki, podczas której prawie nikt się nie zmoczył, doprowadziła śmiałków do znanych Aberaldowi piwnic Hrabiny Maude Harpburn. W naturalny sposób Aberald wysunął się na czoło drużyny. Kiedy zbliżył się do galerii, na dole, przy szachownicy zamigotało jakieś światło. Ktoś tam był! Wysoka kobieta w białym płaszczu i kapturze przyglądała się trzeciemu srebrnemu pionkowi.

Wszyscy zamarli. Słychać było tylko delikatne kapanie wody z krocza kapitana Francisa. Najwyraźniej jednak postać na dole tego nie usłyszała, bo jakby nigdy nic przeszła do południowej sali ze studnią, otworzyła kluczem drzwi na południowym zachodzie i zatrzasnęła je za sobą.

Szybkie oględziny obu pomieszczeń wykazały, że właściwie nie ma w nich nic ciekawego… Poza przeraźliwie głęboką studnią i szachownicą znajdującą się na lekkim podwyższeniu. Wszystkie figury i pionki mają około pół metra wysokości i idealnie gładkie srebrne lub złote głowy, na których wygrawerowano numerki.

Po kilkunastu bezproduktywnych minutach przy szachownicy drużyna zdecydowała się sprawdzić północno-zachodnie wyście. Gdy tylko pokonali pierwszy zakręt i doszli do spiralnych schodów, usłyszeli za sobą tupanie bosych stóp. Z rapierami wyciągniętymi przed siebie w słabym blasku jednej lampy oliwnej czwórka mężczyzn. Jednak tuż przed winklem kroki ustały, w powietrzu rozległo się węszenie i postaci zaczęły uciekać.

Niewiele myśląc bohaterowie, jak wściekłe psy, które wyczują strach, rzucili się w pościg. Nawet nie myśląc, że to może być pułapka…

Ettore di Firanno wysforował się, tuż za nim pędzili pułkownik wraz z kapitanem. Tylko inkwizytor pozostał lekko z tyłu, uważnie obserwując rozwój sytuacji.

Podejrzane postaci były dwie. Jedna z nich, gdy tylko dopadła południowej sali, wskoczyła do studni. Ciężko orzec, czy w jakiś sposób zeszła po ścianie, czy po prostu skoczyła. Druga pomknęła dalej do południowo-zachodniego korytarza, gdzie dopadł do niej Ettore…

I na tym skończyliśmy sesję. Przepraszam za taki mało atrakcyjny raport, ale mam nadzieję, że wszystko, co ważne, udało mi się zawrzeć.

  • Wieczorem odbędzie się premiera spektaklu Valaris i Arimanda. Opowieść o miłości znana każdemu wykształconemu człowiekowi…
  • Narcissa nalegała, żebyście wprosili się do Archibalda Decabe. Dlaczego jej tak na tym zależy? Kim jest ta pozornie zwykła kapłanka, mająca dar do znajdowania się w centrum wydarzeń? Przecież to ona została ogłuszona przez zabójcę Valarisa tamtego pamiętnego wieczoru.
  • Zabiliście doradcę Ambasadora… Myślicie, że się nie dowie, kto tak naprawdę odstawił go do lazaretu?
  • Trup malarza Brensterna pewnie już został odkryty przez Gryzeldę… Czy naprawdę nie będzie was podejrzewać o zabójstwo?
  • Póki co inspektor raczej wam sprzyjał, czy dalej tak będzie?

Comments

“Słychać było tylko delikatne kapanie wody z krocza kapitana Francisa”… że kurwa co? :O

Mnie to się bardzo Narcissa nie podoba, mówiłem to już podczas sesji, stara się mieć nas tam gdzie jej wygodnie i właściwie nie wiadomo w jaką grę gramy, ani do czego mają te krzyże służyć? Może do łatwiejszego namierzenia nas? Może jest z Inkwizycji, a może jest intrygantką wewnątrz tej szlacheckiego bagna, w które wdepnęliśmy. W ogóle mi się nie podoba.

Z Ambasadorem wolałbym się stykać jak najmniej, ale jeśli będzie to konieczne i nieodzowne, to w sumie jesteśmy obaj tej samej nacji. Pretekst mogę znaleźć, żeby go odwiedzić.

Napaść w piwnicy Hrabiny
 

Fizyka naucza nas, że woda bedzie skapywać z nogawek, chyba, że kapitan był w slipach. Alternatywnie jesli miał spodnie w średniowieczny (?) “mieszek”.

Napaść w piwnicy Hrabiny
mistrz_gry

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.