Monastère

Piwnice hrabiny ciąg dalszy

Potyczka z zamaskowanymi drabami skończyła się równie szybko, jak się zaczęła. Jeden czmychnął do studni, która — jak się okazało — skrywa sekretne przejście, drugi wyzionął ducha spenetrowany szpadą Željko. Szybkie obmacanie ciała i zerwanie maski z twarzy niewiele dało. Wnosząc po źle zrośniętym, bulwowatym nosie i dwóch dużych bliznach szpecących twarz mężczyzna był kiepsko opłacanym najemnym zabójcą.

Kapitan Francis postanowił po raz kolejny przyjrzeć się uważnie studni. I rzeczywiście, tym razem zauważył — przemilczane wcześniej przez dupę a nie MG — niewielkie, zardzewiałe stopnie wbite w ścianę. Niewiele myśląc przerzucił najpierw jedną, potem drugą nogę przez krawędź i sprawdzając każdy uchwyt, rozpoczął powolną drogę w dół.

Sweet_well_water.jpg

Jakieś 4-6 metrów niżej znalazł niewielką półkę wyżłobioną w skale. Najwyraźniej istnieje kolejny sposób na wejście do piwnic Hrabiny, ale bohaterom nie dane było go poznać, bo zabójca zatrzasnął za sobą drzwi i dobrze je zabezpieczył z drugiej strony.

Korytarz wychodzący na południowy-wschód okazał prowadzić się do posiadłości ambasadora Migueal de Vendossy, o czym przekonali się bohaterowie, po usłyszeniu narzekań młodziutkiej Fay.

Ach… Emeline, dlaczego szanowny pan Ettore nie chce na mnie nawet spojrzeć? Czy ja jestem zbyt mało kobieca?!

W piwnicach pozostały do sprawdzenia spiralne schody. Okazało się, że prowadzą do klatki schodowej w czyjejś posiadłości. Jeśli Aberald się nie myli, najprawdopodobniej jest to bezpośrednia sąsiadka hrabiny.

Ponowne spotkanie z Narcissą w parku nie przyniosło drużynie właściwie żadnych interesujących informacji. Poza podkreśleniem przez kapłankę istoty noszenia srebrnych krzyży i ostrzeżeniu przed postacią ambasadora…

I właśnie ambasador czekał na tych przesympatycznych awanturników w pałacu Gellerów. Wyglądał jakby stracił ochotę do niewinnych intryg i dwuznaczności. Wyznał wprost, że wie o podejrzanych działaniach bohaterów na wyspie Soh i maczaniu palców w śmierci jego doradcy, a kto wie… Być może też zamordowali malarza Brenstera. Próbował ich zniechęcić do działania, ale doskonale wiedział, że znaleźli się w patowej sytuacji. Ostatecznie wyszedł pozostawiając groźbę zawieszoną w powietrzu gęstym jak powietrze w wojskowej sypialni nad ranem.

  • Wieczorem odbędzie się premiera spektaklu Valaris i Arimanda. Opowieść o miłości znana każdemu wykształconemu człowiekowi…
  • Narcissa nalegała, żebyście wprosili się do Archibalda Decabe. Dlaczego jej tak na tym zależy? Kim jest ta pozornie zwykła kapłanka, mająca dar do znajdowania się w centrum wydarzeń? Przecież to ona została ogłuszona przez zabójcę Valarisa tamtego pamiętnego wieczoru.
  • Zabiliście doradcę Ambasadora… Miguel de Vendossa dowiedział się o tym zaskakująco szybko i stał się dla was otwarcie wrogi.
  • Trup malarza Brensterna pewnie już został odkryty przez Gryzeldę… Czy naprawdę nie będzie was podejrzewać o zabójstwo?
  • Póki co inspektor raczej wam sprzyjał, czy dalej tak będzie?
View
Napaść w piwnicy Hrabiny

Bohaterowie po długich rozmyślaniach nad ciałem Rudolfa Brenstera i ciężko rannym Manfredem Hopperem w końcu zdecydowali się na owinięcie dogorywającego doradcę Ambasadora. Z niespodziewaną i nieświadomą pomocą przyszła do nich garbata i jednooka właścicielka kamienicy. Początkowo upierała się, żeby wejść do mieszkania malarza, ale została powstrzymana przez porucznika Željka Bojana Lukicia. Posłała nawet swojego wnuczka Callayo po karocę,

- Muszę porozmawiać z malarzem, jest mi winny pieniądze.
- On teraz nie może rozmawiać, zasłabł.
- Pijak jeden, puśćcie mnie do niego. Ciągle mu się to zdarza, w mordę mu trzeba dać i zaraz wstanie.

Wnuczek w istocie sprowadził pojazd zaprzęgowy, ale najwyraźniej doszło do poważnego nieporozumienia. Gdy ranny w przebraniu malarza został sprowadzony na dół, pod kamieniczką czekał wózek na ziemniaki. Jednoosiowy, zaprzęgnięty do starego, cuchnącego osła. No, ale jakby nie patrzeć, dało się na nim posadzić człowieka.

zdjecie_600_159590_woz.jpg

Podróż do lazaretu była spokojna, jeśli nie liczyć podejrzliwych spojrzeń przechodniów i urwanego koła. Stary Titus natychmiast przyjął rannego i w pośpiechu niemal zapomniał zapytać o imię osób, które doprowadziły rannego. Željko gładko zełgał, że jest niejakim Francisco z Kordu. Chociaż wzbudziło to pewne podejrzenia mężczyzny, bo agaryjskie pochodzenie porucznika jest wymalowane na jego parszywej twarzy, nie miał czasu na dłuższe wypytywanie.

Drużyna, nie zważając na swoje obdarte ubrania, natychmiast skierowała się na północ wyspy Lubra, gdzie oczekiwała ich Narcissa. Kapłanka pomimo zarzuconego na siebie płaszcza, ukrywającego niemal wszystkie jej wdzięki, dalej roztaczała wokół siebie przyjemną aurę otwartości i szczerości. Podziałała ona szczególnie na porucznika, który wyjawił jej znaczą część posiadanych przez bohaterów informacji. W zamian Narcissa powiadomiła ich, że Brenster najprawdopodobniej szpiegował Ambasadora na zlecenie Decabe, w którego posiadłości ma pracownię. Zasugerowała również, żeby nigdy nie zdejmowali z szyj srebrnych krzyży, które im wręczyła.

Aberald przypomniał, że oglądając mapy kanałów pod Kindle, widział wejście, którym prawdopodobnie można się przedostać do piwnic Hrabiny. Z tego co pamiętał znajdowało się ono na wschodnim krańcu parku Sarton, na północ od posiadłości Maude Harpburn. Spacer w tamtym kierunku zaprowadził piątkę obdartych mężczyzn na niewielki cmentarz z górującą nad całością niewielką, kamienną kapliczką.

Kapliczka, jakby na kogoś czekała, bo stała otworem. Środek był wyjątkowo mało imponujący i poza ołtarzem i kilkoma rzędami ław, nie było praktycznie niczego. No może poza włazem prowadzącym do podziemi… Kapitan Francis Selwe chyba zirytowany ostrożnością swoich towarzyszy, przy pomocy swojego lewaka sprawnie rozerwał kłódkę. Z podziemi powiało chłodem…

2087457.jpg

Pierwsze pomieszczenie napotkali dopiero po około siedemdziesięciu stopniach. Osiem kolumn podpierających strop po raz kolejny przypominało jakieś rybokształtne istoty. Z południowego korytarza dało się słyszeć niewyraźny szum wody. Tam też skierowała się drużyna i w następnym pomieszczeniu stanęła przed wąskim i niskim korytarzykiem, z którego to dochodził ten dźwięk. Podziemna rzeka?

Andrew_Paul_Brooks_river.jpg

Krótka przeprawa wzdłuż rzeki, podczas której prawie nikt się nie zmoczył, doprowadziła śmiałków do znanych Aberaldowi piwnic Hrabiny Maude Harpburn. W naturalny sposób Aberald wysunął się na czoło drużyny. Kiedy zbliżył się do galerii, na dole, przy szachownicy zamigotało jakieś światło. Ktoś tam był! Wysoka kobieta w białym płaszczu i kapturze przyglądała się trzeciemu srebrnemu pionkowi.

Wszyscy zamarli. Słychać było tylko delikatne kapanie wody z krocza kapitana Francisa. Najwyraźniej jednak postać na dole tego nie usłyszała, bo jakby nigdy nic przeszła do południowej sali ze studnią, otworzyła kluczem drzwi na południowym zachodzie i zatrzasnęła je za sobą.

Szybkie oględziny obu pomieszczeń wykazały, że właściwie nie ma w nich nic ciekawego… Poza przeraźliwie głęboką studnią i szachownicą znajdującą się na lekkim podwyższeniu. Wszystkie figury i pionki mają około pół metra wysokości i idealnie gładkie srebrne lub złote głowy, na których wygrawerowano numerki.

Po kilkunastu bezproduktywnych minutach przy szachownicy drużyna zdecydowała się sprawdzić północno-zachodnie wyście. Gdy tylko pokonali pierwszy zakręt i doszli do spiralnych schodów, usłyszeli za sobą tupanie bosych stóp. Z rapierami wyciągniętymi przed siebie w słabym blasku jednej lampy oliwnej czwórka mężczyzn. Jednak tuż przed winklem kroki ustały, w powietrzu rozległo się węszenie i postaci zaczęły uciekać.

Niewiele myśląc bohaterowie, jak wściekłe psy, które wyczują strach, rzucili się w pościg. Nawet nie myśląc, że to może być pułapka…

Ettore di Firanno wysforował się, tuż za nim pędzili pułkownik wraz z kapitanem. Tylko inkwizytor pozostał lekko z tyłu, uważnie obserwując rozwój sytuacji.

Podejrzane postaci były dwie. Jedna z nich, gdy tylko dopadła południowej sali, wskoczyła do studni. Ciężko orzec, czy w jakiś sposób zeszła po ścianie, czy po prostu skoczyła. Druga pomknęła dalej do południowo-zachodniego korytarza, gdzie dopadł do niej Ettore…

I na tym skończyliśmy sesję. Przepraszam za taki mało atrakcyjny raport, ale mam nadzieję, że wszystko, co ważne, udało mi się zawrzeć.

  • Wieczorem odbędzie się premiera spektaklu Valaris i Arimanda. Opowieść o miłości znana każdemu wykształconemu człowiekowi…
  • Narcissa nalegała, żebyście wprosili się do Archibalda Decabe. Dlaczego jej tak na tym zależy? Kim jest ta pozornie zwykła kapłanka, mająca dar do znajdowania się w centrum wydarzeń? Przecież to ona została ogłuszona przez zabójcę Valarisa tamtego pamiętnego wieczoru.
  • Zabiliście doradcę Ambasadora… Myślicie, że się nie dowie, kto tak naprawdę odstawił go do lazaretu?
  • Trup malarza Brensterna pewnie już został odkryty przez Gryzeldę… Czy naprawdę nie będzie was podejrzewać o zabójstwo?
  • Póki co inspektor raczej wam sprzyjał, czy dalej tak będzie?
View
Śmierć malarza

1734.jpg Niedzielne spotkanie u Hrabiny Maude Harpburn trwa. Aberaldowi udało się niezauważenie opuścić podziemia i od razu udał się do siedziby Inkwizytorium. Tam nie udało mu się zbyt wiele załatwić. Pedro Shimose zgodził się oddelegować Pupo do pomocy w tajemniczej misji Aberalda. Pedro Shimose jest znany z zapobiegawczości, ale również niechęci do robienia rzeczy, na których nie odniesie zysku…

Tymczasem Ettore di Firanno odbył umiarkowanie przyjemną rozmowę z Lambertem Pitsmore, od którego dowiedział się, gdzie można znaleźć najlepsze dziwki w Kindle i skąd najtaniej sprowadzić tabakę i opium. Zacny kupiec z uśmiechem przyjmował wszystkie rekomendacje, gdyż był zbyt dobrze wychowany, by okazać mu wprost, że nie darzy go zbytnią estymą. Z pomocnym kieliszkiem nadszedł Rudolf Brenster, który sam już dobrze wstawiony, zaczął opowiadać o galimatiasie, którego jest niechętnym bohaterem. Ettore starał się wyciągnąć z niego więcej informacji, ale tamten tylko wspomniał, żeby odwiedzić go w jego mieszkaniu dnia następnego w samo południe.

Na zakończenie przyjęcia Hrabina poprosiła pozostałych gości o zebranie się w salonie i zaprosiła obecnych i nieobecnych, ale ważnych, na operę “Valaris i Arimanda”. Sztuka ma odbyć się w poniedziałek w godzinach wieczornych. Podobno Maude Harpburn opłaciła najlepszych ekspertów, żeby stworzyli spektakl godny pamięci Mecenasa.

Bohaterowie wrócili do Gellerów i po krótkiej dyskusji poszli spać. Željko Bojan Lukić śnił o śmiertce, a Ettore di Firanno nasłuchiwał i usłyszał bardzo niepokojące hałasy…

max.png

W pokoju z ciałem Mecenasa ktoś buszował. Czuć swąd spalonego ciała. Firanka łopocze na wietrze. Starowinka, która czuwała nad zmarłym, leży martwa na fotelu, jej twarz wykrzywiona jest w przerażającym grymasie. Tuż przy jej nogach leży malutki, srebrny krzyżyk. Podczas uważnych oględzin Željka, wygląda na zwyczajny symbol wiary. Aberald nie wahając się wziął go do ręki, ale nie był w stanie ocenić, czy jest nienaturalnie gorący. Sprawdzenie okna też niczego nie przynosi. Ktoś się włamał, to prawda, ale nie użył brutalnej siły, a narzędzi.

Henryk natychmiast zarządza przeniesienie ciała do okolicznej kaplicy, miejsca, w którym zwłoki jego ojca będą chronione przed ciemną siłą. W rozmowie z bohaterami jest dość chłodny. Zachowanie jego gości wyraźnie zaczyna go drażnić, chociaż jest świadom swojego długu wobec nich — w końcu to oni uratowali mu życie. W rozmowie Aberald nabrał podejrzeń, że Henryk coś ukrywa, jeśli chodzi o srebrne krzyże od Narcissy. Póki co jednak nie potrafił powiedzieć, o co chodzi, bo sam gospodarz rzeczywiście miał go na szyi.

W śniadaniu nie uczestniczyła Małgorzata, jej narzeczony wyjaśnił jej nieobecność pewnym osłabieniem. Aberald nalegał, żeby Henryk pozwolił mu zbadać chorą swoim inkwizytorskim okiem, ale nie otrzymał pozwolenia. Željko poparł w tym przypadku gospodarza zyskując w jego oczach szacunek i sympatię. Młody mężczyzna wyraźnie jest przytłoczony obowiązkami, które na niego spadły i wyraźnie się martwi całą sytuacją.

Tuż przed wyjściem do Brenstera zdaje się, że bohaterowie poznali przyczynę zmartwienia Henryka. Ettore wtargnął niby przypadkiem do pokoju gospodarzy i zauważył, że Małgorzata ma dekolcie ma czerwony ślad…

Quinten-Massys-South-Netherlandish-1466-1530.-An-Old-Woman-The-Ugly-Duchess-ca.jpg Malarza mieszkał na wyspie Soh, ubogiej części Kindle. Wejścia do kamienicy strzegła stara baba, właścicielka kamienicy. Dowiedzieli się od niej, że należy uważać na trzeszczące schody, a szczególnie na co drugi stopień, bo są dość luźne. Ten mąciwoda i pacykarz mieszka w lokum pod stropem.

Bohaterowie wspólnie dochodząc na szczyt, usłyszeli dziwne hałasy w pokoju. Ettore wpadł z typową dla siebie gracją i wyprężonym rapierem, który niewiele myśląc wcisnął w podbrzusze swojego przeciwnika. Mistrzowska operowanie podłużnymi instrumentami posłało zamaskowanego adwersarza na ziemię. Po zerwaniu maski okazało się, że ofiarą jest Manfred Hopper, zaufany sługa Ambasadora Miguela de Vendossy. Szybkie przesłuchanie dowiodło, że został tu wysłany przez swojego chlebodawcę, by zastraszyć malarza i odebrać mu obciążające ambasadora dokumenty. Szybko oddał zapiski, które udało mu się uzyskać, ale chyba nie były to te, którymi szantażowano Ambasadora…

max.jpg

W zagraconej pracowni leżał na czystym blejtramie zamordowany Brenster. Poderżnięte gardło kazało wątpić w wersję Manfreda — przypadkiem nadział się na ostrze podczas szamotaniny?

Ostatnią rzeczą wartą uwagi był świeżo zamalowany obraz. Po zmyciu pierwszej warstwy farby olejnej, oczom bohaterów ukazał się obraz niezwykłej urody, zupełnie nie pasujący do stylu Brensterna. Wygląda na to, że malarz wspiął się na wyżyny swoich umiejętności.

To przypomniało Ettore legendę, o której słyszał w cynazyjskiej szkole.

View
Srebrny krzyż i penetracja w ciemnościach
albo spotkanie z Narcissą i inkwizytor zwiedzający lochy

To już kolejny ponury poranek w pałacu Gellerów. Cała rodzina gromadzi w się w przydomowej kapliczce, do której wkrótce zostanie przeniesione ciało.

Abelard, który chyba na dobre zadomowił się w pałacu, od samego rana wraz z Željko intensywnie rozmyślali o przyczynach zabójstwa Valarisa. Towarzyszył im Ivo, który chociaż znał mecenasa od dawna, nie poczuwał się do odpowiedzialności i poszukiwania mordercy.

Ivo: Dlaczego mamy się wtrącać w tak grubą intrygę? Skoro możni Kindle się mordują, co nam do tego?
Abelard: Do morderstw może bym się nie wtrącał, ale tutaj mamy do czynienia z jakąś mroczną siłą. Nie mogę tego odpuścić jako inkwizytor.

Przed południem do saloniku na pierwszym piętrze pałacu Gellerów, w którym goście zwykli spotykać się, żeby porozmawiać bez narzucania się rodzinie, wszedł Marcin z notatką przyniesioną przez jakiegoś zakonnika.

max.jpg

Zanim wyszli na spotkanie, zawitał do nich jeszcze Henryk, żeby upewnić się, że będą mu towarzyszyć w odwiedzinach u hrabiny. Jeden z gości wykazał się mizernym wyczuciem i lekko uraził gospodarza, ale czego można oczekiwać po takiej mieszance charakterów. Na szczęście Henryk puścił jego uwagę mimo uszu, pewnie czuje się wobec nich zobowiązany, w końcu uratowali mu życie.

10710342_811654755551626_6823411236918159756_o.jpg Park Sarton zajmuje kilka hektarów w północno-zachodniej części miasta. Jest to ulubione miejsce spędzania wolnego czasu młodych kawalerów i dam. Jedni spacerują, inni organizują pikniki na polanach, a jeszcze inni grają w przeróżne gry. Po zadbanych dróżkach od czasu do czasu przejeżdża partol kindylskiej policji.

Narcissa czekała przy kapliczce w samym centrum parku. Po krótkim powitaniu i zapewnieniu, że rodzina Gellerów może zawsze liczyć na jej wsparcie duchowe, przeszła do rzeczy. Przede wszystkim zdradziła, że przez przyjęciem ciosu widziała drugiego zamachowca, którym była Cynthia Fogrekham. Po chwili dodała, że podejrzewa ambasadora o udział w grze.

Želijko najwyraźniej odrobinę zamroczony słońcem i urodą Narcissy przytaknął, że oni również wiedzą o istnieniu gry, czym wywołał dość poważne zdziwienie kapłanki. Zdaje się jednak, że długi język żołnierza nie przyniesie nikomu kłopotów.

Kobieta wyznała, że ktoś ją obserwuje, przez co na jakiś czas wycofa się z towarzystwa. Na odchodne wręczyła jeszcze swoim rozmówcom srebrne, ciężkie krzyże, które mają ich obronić przed złem. Czyżby była jedyną osobą w Kindle, której naprawdę można ufać?

Po drodze do domu Abelard i Želijko postanowili zdobyć gdzieś srebrne kule. Przez to opóźnienie prawie rozminęli się z inspektorem, który po raz kolejny przyszedł porozmawiać z rodziną ofiary. To spotkanie niewiele dało poza potwierdzeniem, że Valaris rzeczywiście korespondował z wieloma osobami w sprawach biznesowych. Co ciekawe wiele nazwisk pojawiało się również na jego tajnych zapiskach.

Spotkanie u Hrabiny rozpoczęło się dość ponuro. Inspektor przybył i indywidualnie rozmawiał z gośćmi. Pozostali przechadzali się po posiadłości i szeptali coś między sobą, przytłoczeni smutną informacją o losie Gellera.

Abelard nieustannie analizował to, czego zdążyli się dowiedzieć o misterium, nawet gdy zbliżył się do nich Archibald Decabe. Inkwizytor zignorował jego słowa i wymruczał do siebie coś o Małgorzacie będącej hetmanem, dający tym jednoznacznie do zrozumienia, że odkryli istnienie misterium szachowego. Henryk natychmiast zareagował i odciągnął Decabe na taras, ale było już za późno. Hrabina dołączyła do mężczyzn i długo o czymś rozmawiali.

Ettore został zaproszony przez Fay na spacer po ogrodzie, ale odtrącił zaloty młodej dziewczyny. Przebłysk geniuszu pozwolił mu potwierdzić, że Miguel de Vendosa często schodzi do piwnicy w niedzielę.

Najważniejszym wydarzeniem wieczoru było jednak przekradnięcie się Abelarda do piwnic. Okazuje się, że podziemia skrywają duże przestrzenie magazynowe. Kiedyś, pewnie jeszcze zanim powstała Cynazja, w tych ponurych dziś pomieszczeniach toczyło się życie towarzyskie. Wyślizgane kafelki, przestrzeń po jakimś basenie. Abelard zzuł buty i rozpoczął powolne skradanie się po mrocznych wnętrzach, przepłaszając szczury. Początkowo nie znalazł nic wartego uwagi. Aż dotarł do masywnej kraty pod dziwacznym, rybim portalem. Pokonał go i wkrótce spotkał kolejny, niemal identyczny portal. Tak jak poprzednio krata była otwarta.

Tuż za drugim portalem, którego kolumny tworzyły dwa pomniki rybich-ludzi, Abelard znalazł wąski korytarzyk prowadzący do podwodnej rzeki. Szybko cofnął się i zaczął schodzić po prowadzących dookoła schodach. Kiedy niemal był już na dole, w słabym świetle latarni dostrzegł przy suficie dziwny, humanoidalny kształt. Gdy tylko zogniskował na nim wzrok, stwór ożył i niczym pająk pomnkął po suficie w stronę jakiejś dziury. Srebrny krzyż od Narcissy lekko się zagrzał. Co to było?

Abelard natychmiast z należytą ostrożnością zaczął wycofywać się na górę. Na szczęście przystanął pod drzwiami prowadzącymi do piwnicy i uniknął spotkania ze służącymi hrabiny Harpburn, którzy akurat przechodzili korytarzem…

  • Kim jest ambasador w tej grze? Dlaczego schodzi regularnie do piwnicy? Której piwnicy? Fay zdawała się mówić o piwnicy w ich domu…
  • Jaki jest cel mrocznej gry, na której czele zdaje się stać hrabina Harpburn?
  • Czy Archibald Decabe wie o całej rozgrywce? Trudno uwierzyć, żeby nie wiedział… Zwłaszcza po tym, jak zareagował na wzmiankę Abelarda. Przecież Małgorzata jest jego rodziną…
  • Kto obserwuje Narcissę? Czy bohaterom również grozi niebezpieczeństwo?
  • Jak skończy się bal u Hrabiny?
View
Ostatnie tchnienie Gellera

Dzień w pałacu Gellerów zapowiadał się wyjątkowo ponuro. Wszyscy, którzy akurat nie gromadzili się w pokoju z rannym, snuli się po korytarzach i ogrodzie jak cienie. Nawet młodsze siostry Henryka rozumiały powagę sytuacji i pozwoliły ubrać się w mocno stonowane sukienki i nie biegały ani nie przekrzykiwały się, jak to miały w zwyczaju.

W nocy wróciła Abigail Geller, żona mecenasa. Kobieta sprawia wrażenie szczerze zdruzgotanej informacją o zamachu na życie męża. Jeszcze przed śniadaniem do domu zaczęli zjeżdżać się posłańcy wysłani przez wpływowych mieszkańców Kindle, pytający o stan zdrowia Valarisa i oferujący wszelką pomoc.

pa_aca_Gellera.jpg

Željko Bojan Lukić po śniadaniu poprosił Abigail o poświęcenie mu chwili na rozmowę. Pomimo swoich mizernych zdolności w rozmawianiu z kobietami tak dobrze usytuowanymi, zdołał nie urazić cierpiącej Abigail. Po chwili rozmowy podziękował za poświęcony sobie czas i udał się do swoich towarzyszy do ogrodu.

Tam panowie cieszyli się słonecznym porankiem, drepcząc po doskonale utrzymanych ścieżkach z filiżankami kawy w dłoniach. Jednogłośnie zgodzili się, że należy pomóc Henrykowi w odkryciu zamachowca i uzyskaniu odpowiedzi na dręczące ich pytania.

Jeszcze przed obiadem do drzwi zastukał inspektor Mortimer Caroll wraz ze swoimi dwoma pomocnikami: Darseyem i Killianem. Policjant przepraszając za najście poprosił domowników i gości o zgromadzenie się w salonie, gdzie zadał wszystkim parę pytań dotyczących gości wczorajszego balu. Abigail miała okazję poznać więcej szczegółów dotyczących zamachu. Po kilkudziesięciu minutach rozmowy poprosił o zaprowadzenie go do gabinetu Gellera.

Pokój znajduje się na drugim piętrze, jest to bajecznie bogato urządzone wnętrze. Jedyne ogromne okno stanowi jasny witraż, biurko przykryte jest aksamitnym suknem opadającym na kosmaty dywan. Fotele, krzesła i regały są rzeźbione w najbardziej przemyślne kształty. Biblioteczka ugina się od kolekcji ciężkich ksiąg…

Inspektor był zainteresowany wyłącznie papierami leżącymi na biurku. Henryk odrobinę się wahał, czy pozwolić policjantowi na zabranie ich, ale ostatecznie – zapewniony, że zostaną wykorzystane tylko w związku ze śledztwem – zgodził się.

Kiedy Henryk został sam na sam z bohaterami, postanowił pokazać im list, który przyniósł wcześniej posłaniec Hrabiny:

zaproszenie_hrabiny_dzien_2-page-0.jpg

Po obiedzie znowu nastał czas na rozmyślania. Ivo trochę kręcił się po domostwie i wypytywał służbę o najświeższe informacje. Rozmowy natychmiast ucichły, gdy do saloniku, w którym siedzieli, dołączył znany im już dość dobrze inkwizytor Aberald. Okazało się, że on też ma wieści, którymi jest skłonny się podzielić.

Spokojną rozmowę przerwał Marcin, kamerdyner Gellerów, który wtargnął do saloniku i obwieścił, że pan Valaris właśnie się obudził.

Sypialnia na parterze była pełna ludzi. Abigail zapomniała na chwilę o masce, którą usilnie starała się utrzymać, i otwarcie chlipała z głową na piersi męża. Henryk przycupnął na skraju łoża ściskając dłoń ojca. Dookoła córki, Małgorzata i zaufana służba. Gdzieś przy drzwiach bohaterowie.

Valaris z trudem wypowiedział następujące słowa:

Mój… pamiętnik… w gabinecie, w biblioteczce…

Inkwizytor, gdy tylko to usłyszał, nachylił się do jednej ze służących, które nie zmieściły się w sypialni, i zażądał wskazania drogi do gabinetu. Dziewczyna, przerażona autorytetem Aberalda, natychmiast wyjaśniła, jak ma tam dojść.

Aberald: Gdzie jest biblioteka?
MG: Chciałeś powiedzieć gabinet?
Aberald: Właśnie! Gdzie jest gabinet z biblioteczką?!

Valaris, zanim wydał ostatnie tchnienie, wycharczał jeszcze:

Fogrekham… Skoczek… ale nie… karzcie figur… Znajdźcie… ukr…go gr…cza. Albo on… znajdzie
Coś… …aża …gorzacie…
Starren… Hominus… wszyscy tu są!

Tymczasem Aberald zdążył dojść na górę i dyskretnie wsunąć się do gabinetu. Trochę przytłoczyła go ilość tomów pamiętników Valarisa, ale sięgnął po pierwszy i ostatni, dwudziesty drugi tom. Podczas wertowania nowszego zeszytu na ziemię wypadło kilka karteczek. Zanim Aberald zdążył odczytać ich treść, w drzwiach pojawił się Henryk z Marcinem i Żeljkiem.

Młody Geller wściekł się, gdy zobaczył, że inkwizytor śmiał pierwszy ruszyć na górę i grzebać w rzeczach jego właśnie zmarłego ojca. Złotousty Aberald jednak wybronił się przed atakiem i natychmiast oddał notatki.

z_ota_strona-page-0.jpg
srebrna_strona-page-0.jpg
zasady_misterium-page-1.jpg
lu_ne_notatki_markiza_1-page-0.jpg
lu_ne_notatki_markiza_2-page-0.jpg

Po wybuchu wściekłości i przeczytaniu notatek, Henryk opadł z sił i usiadł ciężko na fotelu. Wymógł na gościach, żeby udali się jutro na bal, na który zaprosiła ich hrabina. Sam jeszcze nie zdecydował, czy pójdzie, bo musi zająć się przygotowaniami do pogrzebu i domem.

Bohaterowie jeszcze trochę debatowali nad ostatnimi odkryciami, ale w końcu zmęczeni położyli się spać. Aberaldowi przyśnił się sen, który sprawił, że poderwał się zlany potem i długo nie potrafił się uspokoić i przypomnieć sobie, gdzie właściwie jest.

Cóż… Takie są skutki spania każdej nocy w innym łóżku.

sen2-page-0.jpg

View
Śmierć u cioteczki Maude
Niedokończona partia szachów



Na bal u hrabiny Maude Harpburn zostali zaproszeni: Abelard Ingel, Ettore di Firanno, Ivo Frits, kapitan Francis Selwe, Željko Bojan Lukić i wielu innych znamienitych gości m.in.: Archibald Decabe, Cynthia Fogrekham, Hryzylda Bless, Miguel de Vendossa, Narcissa, Rudolf Brenster, Valaris Geller wraz z synem Henrykiem Gellerem.

Tuż po aukcji Czarnej ikony Aberald udał się wraz z Pedrem Shimose do siedziby lokalnego inkwizytorium. Chyba nikt, a już na pewno Aberald, nie spodziewał się, że cynazyjska inkwizycja ma tak słabą pozycję. Trudno było w to uwierzyć mężczyźnie, który współpracował z ich odpowiednikiem w odległej Karze.

Inkwizytorium to niewielka kamieniczka wciśnięta pomiędzy dwie inne dużo wyższe i piękniejsze kamieniczki. W środku też nie można się spodziewać niczego co chociażby odrobinę potwierdzałoby potęgę obrońców wiary w Jedynego. Pedro od razu zaprowadził Aberalda do swojego surowo urządzonego biura, w którym przyznał się do swojej słabości i związanych rąk. Poprosił jednak, żeby nowo przybyły inkwizytor wykorzystał swoją świeżą znajomość z osobami podejrzanie aktywnymi podczas aukcji. Aberald przystał na propozycję i obiecał nazajutrz udać się do miejsca, w którym – zgodnie z szybkim śledztwem przeprowadzonym przez Pupo i Orlando – powinna znajdować się podejrzana grupa.

Czwartek

pa_aca_Gellera.jpg Piątkowy poranek w pałacu Gellerów zaczął się dość spokojnie, pomimo ran, które odniósł poprzedniego dnia Henryk. Wszyscy goście, artysta pod mecenatem Gellerów (Ivo Frits), Valaris oraz Henryk z Małgorzatą zasiedli do śniadania, które upłynęło wyjątkowo spokojnie. O dziwo żadna z nieletnich córek Valarisa nie rozrabiała.

Valaris z wdzięczności zaprosił swoich gości na wieczorny bal u swojej przyjaciółki hrabiny Maude Harpburn. A także, domyślając się, że niektórzy z jego gości mogą nie posiadać dostatecznie wystawnego odzienia, zaoferował przygotowanie odpowiedniego stroju. Jeden z gości skorzystał z hojnej oferty.

Do wyjazdu na bal czas upłynął dość spokojnie. Do pałacu zawitał Aberald i powołując się na znajomość z gośćmi wprosił się do środka. Nikt z jego wczorajszych towarzyszy nie zdziwił się jego obecnością i szczególnie nie dopytywał o noc w inkwizytorium. Za to sam inkwizytor niemal od razu zabrał się za wypełnianie obietnicy wobec Pedra i gdy tylko zobaczył, że Henryk udał się samotnie do ogrodu, poszedł za nim i odbyli krótką rozmowę.

Valaris Geller zapewnił, że cały jego pałac stoi dla gości otworem. Jednak zdaje się, że niektórych pomieszczeń bronią wilczury gospodarzy. Jednym z takich miejsc jest gabinet mecenasa.

dzie_1.jpg

Bal rozpoczął się około 18 w willi hrabiny Harpburn. Na miejscu zebrała się cała śmietanka Kindle. Wyliczenie ich wszystkich zajęłoby kilka minut. Najznamienitsze, najciekawsze persony opisane zostały w zakładce Characters.

Willa Hrabiny ma trzy piętra i jest zbudowana z białego kamienia. Największą część parteru zajmuje olbrzymi salon, nad którym nie ma już pięter, a przed dwie ściany biegnie galeryjka z wyjściem na balkon.

willa_hrabiny_harpburn.jpg

Na dwie godziny przed północą, gdy część z gości zdążyła już opuścić przyjęcie, reszta rozeszła się gdzieś po willi, z góry dobiegł męski wrzask. Wszystko zamilkło. Orkiestra przestała grać, rozmowy ucichły. Tylko jeden Archibald Decabe zachował absolutny spokój i sączył wino z kieliszka.

Kapitan Francis stanął przy hrabinie Harpburn, żeby bronić ją przed ewentualnym niebezpieczeństwem. Ambasador ze swoimi gwardzistami, Henryk, Burton de Rogg oraz wszyscy bohaterowie i paru służących natychmiast skierowało się w stronę schodów.

Korytarze toną w ciemnościach, jedynie niesione świece wyłuskują szczegóły. Na korytarzu leży ciało. Na końcu korytarza drzwi do sąsiedniej kamienicy stoją otworem. No i jedne drzwi są leciutko uchylone i ze szczeliny sączy się słabe światło.

Ciało na podłodze należy do Narcissy. Kapłanka żyje, ale jest ogłuszona. Kiedy odzyska przytomność wyznaje, że udała się do pokojów gościnnych, żeby odpocząć, ale usłyszała krzyk i wybiegła na korytarz. Na nim ktoś uderzył ją w głowę i zemdlała.

Drzwi do sąsiedniej kamienicy otwierają się na klatkę schodową, a na niej otwarte okno z powiewającą na wietrze zasłoną. Gdzieś za kamienicą znika kareta.

valaris_geller.jpg
Pokój, z którego dobywało się światło, jest niewielkim gabinetem. Okienko, parę krzeseł przy stole, komoda i szezlong. A na fotelu siedział przebity rapierem Valaris Geller. Henryk pobladł i natychmiast rzucił się ku ojcu. Okazało się, że jeszcze żyje! Zelijko i Zoltan przystąpili, żeby zatamować krwotok, zaś ambasador wysłał dwójkę swoich sług na dół.

Mecenas ściskał w dłoni podartą, złotą maskę, pachnącą damskimi perfumami. Żelijko znalazł również przy Valarisie list: list_do_markiza___yczliwy-page-001.jpg

Valaris siedział przy stole, na którym rozłożona była niedokończona partia szachów. Po uważnej obserwacji pionów bohaterowie zauważyli, że każdy pion ma swój numer. Po złotej stronie zbite już zostały następujące piony: hetman, wieża, goniec oraz skoczek i cztery pionki. Zaś po srebrnej: hetman, wieża, dwójka gońców oraz skoczek i trzy pionki.

szachownica1.jpg

Na stole leżał również duży klucz, który podniósł ambasador. Wkrótce w pomieszczeniu pojawił się inspektor Mortimer Caroll i poprosił wszystkich o opuszczenie pomieszczenia i oddanie mu wszystkich znalezionych przedmiotów. Ambasador natychmiast wręczył mu klucz. Żelijko oddał list. Ettore oddał maskę.

Wszyscy goście hrabiny, którzy nie opuścili wcześniej balu, zgromadzili się w salonie. Brakowało Lamberta Pitsmore, Cynthii i Fiony. Inspektor uważnie przesłuchał Martina Thorpa i Rudolf Brenstera, którzy znajdowali się poza salonem, gdy rozległ się krzyk.

Narcissa w rozmowie wyznała, że padając, dostrzegła postać w złotej masce i kobiece buty drugiej postaci.

Po długiej dyskusji bohaterowie wrócili z Henrykiem do domu. Valarisa złożono w jednej z sypialni na parterze i postanowiono wystawić przy nim warty. Henryk rozkazał sługom przechadzać się po ogrodzie i dookoła pałacu. Kapitan Francis nalegał, żeby pozwolono mu objąć pierwszą wartę w pokoju rannego. Henryk przystał na to, chociaż wyznaczył zaufanego, starego sługę do “pomocy”.

Noc upłynęła spokojnie. Valaris trochę pojękiwał, ale nie odzyskał przytomności.

Za to Ivo Frito przyśnił się sen:
sen1-page-0.jpg

  • Śmietanka Kindle nie ma zaplanowanego żadnego spotkania na sobotę. Czym zajmą się bohaterowie? Udzielą psychicznego wsparcia Henrykowi?
  • Czy bohaterowie podejmą własne śledztwo związane z zamachem na Valarisa? Od czego zacząć?

[Strasznie późno zabrałem się za pisanie tego loga i umknęły mi szczegóły. Jeśli macie jakieś pytania piszcie tutaj lub na skype]

View
Melina z Czarną Ikoną
albo przygody spotykają bohaterów, dlatego że są bohaterami

wasdale_head_inn_by_vinnyvalentine13-d7j6hp6.jpg Tamtego wieczoru w Zbitej Wieży był taki tłok, że jeśli ktoś przyszedł później niż zwykle, mógł mieć kłopot ze znalezieniem miejsca. Dwie jasnowłose dziewczyny uwijały się pomiędzy stolikami i sprawnie realizowały zamówienia. To porządna gospoda. Tutaj nikt długo nie czeka na piwo ani potrawkę z królika.

Na sali mieszali się między sobą członkowie burżuazji, bogatsi rzemieślnicy, arystokraci, wojskowi a nawet kler. Gdzieś dyskutuje mnich z inkwizytorem, zapewne o dogmatach wiary w Jedynego. Po drugiej stronie przysiadł agaryjski żołnierz, który właśnie spławił syna bogatego, kindylskiego arystokraty. Pomiędzy stolikami krąży dumny Kordyjczyk, czyżby nie mógł znaleźć godnego sobie towarzystwa? A gruba arystokratka pochłaniająca drugą porcję gulaszu? No i ten podejrzany czarno odziany jegomość, który nic nie je tylko obserwuje.

Z zaplecza wyłoniła się pulchna twarz Meliny Jacinthe i zlustrowała uważnie salę. Po chwili urocze kelnerki ponownie wyruszyły, żeby zebrać zamówienia, zabrać puste talerze i kufle, a także dyskretnie zostawić zaproszenie wybranym gościom Zbitej Wieży…

zbita_wie_a.jpg

Powoli izba zaczęła pustoszeć i wszyscy, którzy wzbudzali wystarczające poważanie, żeby dostać zaproszenie, skierowali się ku zapleczu. Wyjątku nie stanowili wcześniej wspomnieni klesi ani żołnierze. W którymś momencie dołączył się do nich mężczyzna, który wyglądał na poczciwego kupca.

Na dole okazało się, że pod Zbitą Wieżą kryje się duże pomieszczenie pełne pochodni zawieszonych na kolumnach i z dużym, drewnianym podestem na środku. W piwnicy było gwarno, tłoczno i gorąco, gdy bohaterowie w osobach: Abelarda Ingela, Adso Melka, Ettorego di Firanno, kapitana Francisa Selwe, Željka Bojana Lukicia wmieszali się w tłum, akcja właśnie miała się rozpocząć.

The_Monk_by_Aeschmadeava.jpg
Pierwszym przedmiotem okazał się być pistolet skałkowy podobno należący do samego Wincenta Złote Oko. Adso jednak dopatrzył się pewnego przekłamania, ponieważ pamiętał z czasów swoich studiów, że Wincent Złote Oko żył w VIII wieku, a więc na długo przed wynalezieniem prochu! Natychmiast wdarł się na podest, wyrwał broń z rąk prowadzącego aukcję i zaczął wrzeszczeć, że tak być nie może, że to granda, że to farsa!

Proszę państwa, wciskają wam ciemnotę i chłam!

W piwnicy zapadła cisza. Uczestnicy aukcji wpatrywali się w mnicha z niedowierzaniem. Na szczęście pojawiło się dwóch strażników, którzy zdjęli rozgorączkowanego klechę z podestu. I już mieli go wyprowadzić jednym z bocznych wyjść, ale powstrzymał ich kapitan Francis.

Panowie, ja się nim zajmę. Wyprowadzę go.

Strażnicy przez chwilę się wahali, ale poważna mina Kordyjczyka ucięła wszelką dyskusję.

Kapitan i mnich wrócili do izby Zbitej Wieży, gdzie byli świadkami dość gorącej dyskusji pomiędzy inspektorem Mortimerem Carollem a Meliną Jacinthe. Okazało się, że do policji spłynęło zawiadomienie o podejrzanej aukcji, ale mocnych dowodów lub zgody właściciela inspektorzy mieli związane ręce.

Kapitan odprowadził Adso na zewnątrz, a sam pomknął na dół. Mnich, gdy tylko drzwi Zbitej Wieży zatrzasnęły się za Francisem, odczekał chwilę i wrócił do środka, żeby przekonać Mortimera do pomocy. Tym razem skutecznie…

Jednak zanim zdążyli zejść na dół, rozpętało się prawdziwe piekło. Po jeszcze kilku szybko sprzedanych przedmiotach nadszedł czas na Czarną Ikonę, o której szeptali wszyscy od samego początku. thumb_1179_ilustracja_sredni.jpg

Po zaciętej licytacji przedmiot kupił Henryk Galler, wspomniany już syn miejscowego mecenasa sztuki. Chłopak rzucił się na wygrany przedmiot i nieświadomie obudził uśpionego w nim demona. W piwnicy wybuchła panika, której poddał się nawet doświadczony żołnierz Żelijko.

Ettore i Aberald zareagowali natychmiast. Kapitan Francis utknął tuż pod drzwiami, starając się przepchnąć przez uciekający tłum. Tuż za nim był inspektor Mortimer, który niestety nie zachował zimnej krwi i wrzeszczący Adso.

Jedyną osobą, która zdawała się wyczekiwać całego zamieszania, był wspomniany wysoki mężczyzna w czarnym, długim płaszczu i cylindrze. Natychmiast odepchnął Ettore od Henryka (szamoczącego się z Czarną Ikoną, z której wyłoniło się 8 czarnych – a jakże – macek). Zawiązał się pomiędzy nimi krótki pojedynek, który dla sługi ciemności skończył się dość szybko z rapierem w brzuchu.

Henryk jednak nadal szarpał się z duszącą go Czarną Ikoną. W zamieszaniu ktoś przypomniał sobie, że na tego typu mroczne artefakty działa ogień. Po kilku rozpaczliwych i mało skutecznych pchnięciach rapierami, jedno machnięcie pochodnią sprawiło, że Ikona zmieniła się w kupkę pyłu. Jedyną ofiarą tego starcia był Henryk, który odniósł powierzchowne rany twarzy i został lekko podduszony.

Aberald nakazał wszystkim opuszczenie piwnicy i zabranie młodzieńca do jego domu. Za namową Henryka drużyna skorzystała z bocznego wyjścia z piwnicy tak, żeby ominąć niewątpliwie nadchodzących członków inkwizytorium.

Czwórka bohaterów została zaproszona na nocleg do pałacu mecenasa Valarisa Gallera (ojca Henryka). Zaś sam inkwizytor Abelard postanowił ułatwić miejscowej inkwizycji dochodzenie.

Jak przyjmie bohaterów Valaris? Dlaczego Henrykowi tak bardzo zależało na kupnie Czarnej Ikony?
Czy Abelard ze świadka nie stanie się podejrzanym? Jak przebiegnie rozmowa w Inkwizytorium?

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.